Nie jest dobrze, w dwóch największych obecnie środowiskach opozycyjnych wyraźnie widać słabości. W Platformie brak odwagi, u Hołowni – jednoosobowe przywództwo i brak pomysłów w kluczowej sprawie, jaką jest zdrowie Polaków. Nie wróży to dobrze w kwestii pokonania PiS.
Mijanki Hołowni.
Do tego nakłada się wzajemna niechęć, którą obrazuje podbieranie parlamentarzystów z jednej strony i brak chęci do poważnej rozmowy z drugiej, co jest wynikiem zaszłości z czasów kampanii prezydenckiej. Można oczywiście tłumaczyć decyzję Hołowni w najróżniejszy sposób, ale nie da się zakłamać faktu, że brak mocnego i jasnego poparcia Trzaskowskiego przed II turą wyborów prezydenckich spowodowany był jedynie obawą przed wzmocnieniem PO, na co Hołownia nie mógł sobie pozwolić z przyczyn oczywistych. Nieszczerze więc brzmią powtarzane przez niego słowa o wspólnym budowaniu bloku zdolnego nie tylko pokonać PiS, ale także, co jest równie ważne, zdolnego oddalać weta Dudy.
Wiem, że zwolennicy Hołowni są w niego zapatrzeni i nie dopuszczają do siebie faktów, ale polecam obejrzeć jego rozmowę z Pawłem Kasprzakiem i Piotrem Niemczykiem, która odbyła się przed Świętami Bożego Narodzenia u Obywateli RP. To bardzo ciekawa skarbnica wiedzy na temat szczerości Szymona Hołowni. Można ją bez problemu znaleźć na YouTube.
Z całej rozmowy na plan pierwszy wysuwają się cztery kwestie:
1. Tylko ruch Hołowni wie, jak wygrać z PiS, a cała reszta opozycji chce go zniszczyć.
2. Tylko Hołownia chce szerokiej koalicji antyPiS, ale opozycja nie chce przejąć teraz władzy. Literalnie nie pada słowo „Platforma”, ale każde dziecko wie, o kim Hołownia mówi.
3. Hołownia nie ma żadnych konkretów jeśli chodzi o pomysł na nową Polskę, a to co usiłuje przedstawić, jest tylko czystym PR-em i powielaniem pomysłów innych. Widzieliśmy już to w Ruchu Palikota, Kukiz’15, Wiośnie i u Petru. Dlaczego? Bo szalenie trudno wymyślić dzisiaj coś naprawdę nowego.
4. Projekt „Hołownia” to jeden Hołownia. I nikt więcej.
Po co Hołowni PO bis?
Trochę to wszystko słabe, bo po pierwsze: Nie jest prawdą, że opozycja pragnie politycznej śmierci Hołowni. Żaden oficjalny przekaz na to nie wskazuje, a nieoficjalnymi dywagacjami zajmować się nie będę. To raczej projekt Hołowni od samego początku skierowany jest na wyborcę PO oraz ma na celu podważenie roli PO jako lidera na opozycji. Jest to niezrozumiałe, bo do zagospodarowania jest przecież umiarkowany elektorat PiS i komu jak komu, ale to udać się może tylko Hołowni, bo nikt tam na PO głosować nie będzie z powodów fundamentalnych. Ruch Hołowni jako jedyny może to zrobić. Tak przynajmniej rozumieliśmy jego rolę w polityce. Tymczasem od początku powstania Ruchu mamy do czynienia z czymś, czego za bardzo pojąć nie mogę, czyli tworzeniem Platformy Bis. Podboje Hołowni o tym świadczą najbardziej. Posłanka Gill-Piątek z Wiosny, senator Bury z KO i posłanka Mucha z PO – wszyscy oni kojarzeni są raczej z liberalnym myśleniem światopoglądowym, całkowicie obcym Hołowni. To jasny dowód na podążanie ścieżką PO (szerokie skrzydła).
Po drugie: Jest oczywiste ponad wszelką wątpliwość, że nikomu tak nie zależy na wcześniejszych wyborach jak Hołowni. Przyczyny są jasne i klarowne. Bez wcześniejszych wyborów Hołownia będzie musiał utrzymać swój Ruch i partię przez trzy lata jeszcze. Bez stałego dopływu środków finansowych nie da się budować i utrzymać struktur, a bez struktur mieć będziemy jedynie do czynienia z pospolitym ruszeniem, słabnącym z każdym miesiącem, rokiem. U Hołowni to wiedzą doskonale. To dlatego tak bardzo naciskają na zwarcie szeregów. Rzecz w tym, że nie tylko trzeba pokonać PiS, ale także zbudować monolit zdolny oddalać weta Dudy. Wszystko to kłóci się i jest niespójne z obecną taktyką Hołowni opisaną wyżej.
Po trzecie: W najważniejszych dla Polski sprawach Hołownia nie ma żadnych konkretów. Udowodniło to najdobitniej ostatnie jego wystąpienie w Internecie, które zresztą pod względem wizerunkowym było totalną klapą. Fioletowe tło i niebieski krawat, fryzura i okulary, które postarzały go o 30 lat, garnitur i sztywność oraz kaznodziejski ton i ambonowa gestykulacja to porażka na całej linii. Aż dziw bierze, że ktoś, kto zęby „stracił” w mediach do czegoś takiego dopuścił. Ale pal sześć wizerunek. Rzecz w tym, że w najważniejszych kwestiach, życiowych dla Polaków, Hołownia nie ma nic konkretnego. Zapytajcie go choćby o projekt reformy systemu ochrony zdrowia. Konkretnie. Owszem, think tank Hołowni coś próbuje robić, ale są to działania chaotyczne i nieskładne. Owszem, Hołownia pokazał w kampanii program reformy zdrowa pod nazwą „Recepta na zdrowie”, ale jest w nim zawarty zasadniczy błąd, powielany zresztą od 30 lat przez wszystkie ekipy, które rządziły Polską, zawierający się w stwierdzeniu: „To my, politycy, napiszemy wam, pracownikom ochrony zdrowia, program, a wy go macie realizować”. To całkowicie błędne myślenie, które trzeba odwrócić. Więcej o tym w dalszej części felietonu.
Po czwarte wreszcie: Projekt „Hołownia” na jednym Hołowni stoi. Media rozpisują się na temat jego charyzmy i medialnych zdolności (owszem, umie w Internety, mówiąc językiem młodzieży), ale nic więcej. Nie ma tam żadnych innych, dużych nazwisk. Jedyne nazwisko o znaczącym potencjale – Michał Kobosko, szef partii Polska 2050 – z niewiadomych powodów jest całkowicie schowane lub niedostatecznie eksponowane. Można się tylko domyślać dlaczego.
Całość nie wróży niczego dobrego dla opozycji.
Odwagi, Platformo!
Co gorsza, największa partia opozycyjna, Platforma Obywatelska lub szerzej – Koalicja Obywatelska, też ma swoje problemy. Głównym problemem jest brak odwagi. Są kwestie dla wyborców dzisiaj bardzo ważne, w których kierownictwo partii nie potrafi się jasno określić.
Przy czym rozumiem ten tok myślenia. Przewodniczący Budka kilka razy w ostatnich dniach podkreślał, że nie będzie wchodził w spory światopoglądowe ani z PiS, ani z Lewicą. Z punktu widzenia taktyki wyborczej to oczywiste. W sporach światopoglądowych z PO zawsze wygra PiS, a i Lewica będzie tutaj dużo bardziej wyrazista. Jednak można być bardziej precyzyjnym i konkretnym. Niedawno w mediach pojawił się temat rozdziału państwa od kościoła, głównie w wypowiedzi jednego z konserwatywnych polityków PO, o tym, że w deklaracji ideowej PO nie znajdzie się zapis na ten temat. Opinię tę rozszerzył Borys Budka w rozmowie z Piotrem Kraśko, wyjaśniając, że zapis o świeckim państwie jest w Konstytucji i wystarczy go jedynie przestrzegać. Wielu odebrało to w typowy sposób – PO nadal jest nieokreślone w najważniejszych sprawach.
Tymczasem można było odpowiedzieć tak, jak to zasugerował na Twitterze Jarosław Makowski, szef Instytutu Obywatelskiego, think tanku Platformy: „Jako obywatel stoję na stanowisku, że żaden Kościół nie może być ponad państwem, jako wierzący, pokazać muszę postanowienia II Soboru Watykańskiego, który wyraźnie wskazuje na to, że Kościół i państwo, to dwa rozłączne byty”. Tak można to powiedzieć, nie wchodząc na niebezpieczne dla PO pole, jakim są dywagacje światopoglądowe. Wszystkim walczącym bojownikom pragnę przypomnieć, że zarówno wśród polityków PO jak i wyborców PO jest wiele osób wierzących. Jako partia środka PO nie możne się od tego odciąć. To jest zresztą problem zasadniczy wszystkich partii centrowych o szerokich skrzydłach. Partie prawicowe i lewicowe mają tu znacznie prościej.
Jednak odwagi potrzeba Platformie więcej. Przypomnę także, że to partie konserwatywne w państwach kultury Zachodniej wprowadziły do swoich systemów prawnych liberalne prawo aborcyjne czy małżeństwa jednopłciowe. Pod tym względem oba największe środowiska opozycyjne mają nadal z tym problem fundamentalny. O ile Hołownia jest tutaj ograniczony własnymi przekonaniami, o tyle Platforma może być tu bardziej otwarta. Może i musi.
Wracając do tematu zdrowia. To temat żywotny dla wszystkich Polaków i powinien być głównym punktem programowym każdej partii w Polsce. Czy jest? Zapytajcie o programy reformy zdrowia każdą partię w Polsce. Nikt wam odpowiedzi konkretnej nie udzieli. Dlaczego? Bo wszyscy powielają ten sam błąd, chcą reformować system odgórnie. Tymczasem trzeba go zreformować w oparciu o pracowników tego systemu, czyli napisać program, przeprowadzić konsultacje, przekonać pracowników do niego, a następnie wdrożyć go ich rękoma, a nie rękoma polityków. Takiego projektu nie ma nikt. Może go mieć Platforma. Niebawem okaże się, czy go mieć będzie.
Czego uczy nas Einstein?
Nie jest dobrze. Oba największe środowiska opozycyjne wyhamowały. Jasne, pandemia jest tu głównym powodem. W czasach, gdy każdego dnia umiera 300-500 osób, trudno organizować spotkania czy eventy, które przecież i tak są zakazane. Do tego z niewiadomych powodów uwzięły się, aby walczyć o tego samego wyborcę. Dotyczy to zwłaszcza środowiska, które niedawno wkroczyło do polityki. Taka strategia jest przeciwskuteczna, bo nie powoduje poszerzenia bazy wyborczej, a wręcz ją zawęża, gdyż zdenerwowani wyborcy tracą cierpliwość, od polityki się odwracając.
Tymczasem odłogiem leży elektorat niegłosujący oraz umiarkowany elektorat PiS. To są tysiące głosów, które mogą przechylić szalę zwycięstwa na korzyść opozycji. Ale do tego niezwłocznie należy uzgodnić plan działań i dogadać się w kwestiach lojalności. We wspomnianej już przeze mnie rozmowie Hołowni u Obywateli RP mówił on o lojalności wobec partnerów. Kilka tygodni później podebrał kolejnych parlamentarzystów partnerom. Słabo to konweniuje z jego słowami o lojalności.
Jednak nie jest jeszcze za późno, a wszystkim zafiksowanym na teorii „niech każdy idzie osobno, a potem się zobaczy” przypomnę, że od 2015 roku we wszystkich wyborach opozycja idzie osobno, a jedyny wspólny projekt pod nazwą „Pakt Senacki” spowodował wygraną w Senacie, co dało opozycji większość.
Einstein powiedział, że powielanie tego samego błędu i oczekiwanie, że w końcu da on pozytywny efekt to droga donikąd (mówiąc bardzo łagodnie i parafrazując słowa wielkiego fizyka, bo wyraził się on znacznie bardziej dobitnie).
Kolejne wygrane wybory przez PiS, a obóz Zjednoczonej Prawicy zrobi wszystko, co tylko możliwe, aby je wygrać, spowodują, że marzenia Hołowni i Platformy o nowej Polsce staną się smutną historią.
Jeszcze nie jest za późno.