List otwarty do rządzących i wszystkich tych, którym leży na sercu sprawiedliwa Rzeczpospolita

Dnia 20 września 2025 roku 

Pan marszałek Sejmu Szymon Hołownia 
Pani marszałkini Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska 
Pan premier Donald Tusk 
Pan minister Waldemar Żurek 
Panie i Panowie parlamentarzystki i parlamentarzyści Koalicji 15 Października 

Szanowne Panie i Szanowni Panowie! 

Należę do chlubnego pokolenia Polek i Polaków, które wychowało się na ideałach Pierwszej Solidarności. Gdy wybuchł Sierpień 1980 roku miałem 16 lat i zaczynałem właśnie edukację w jednej z poznańskich szkół średnich. Byłem już na tyle dorosły (w tamtych czasach szybko dorastaliśmy), aby rozumieć zło autorytarnego ustroju, siłą zaprowadzonego w Polsce przez komunistów. Półtora roku pełnej wolności, jaką dał wtedy Polkom i Polakom los (dla innych Opatrzność), otwierało nam oczy, gdy na jaw wychodziły kolejne prawdy o reżimie czasów PRL. Grudzień 1981 roku był dla naszego, i nie tylko naszego, pokolenia szokiem. Zobaczyliśmy wtedy, czym może być autorytaryzm, skierowany przeciwko narodowi. 

Nie miałem szczęścia, jak wielu starszych ode mnie, być weteranem walk o wolność, przechowywałem jedynie w domu gazetki drugiego obiegu, które czytałem z wypiekami na twarzy i regularnie wychodziłem na ulice Poznania protestować przeciwko władzy przy każdej okazji. Jak wielu podobnych do mnie. Jako uczeń liceum o profilu elektrotechnicznym nosiłem oporniki w klapie kurtki moro, jak prawie wszyscy moi koledzy z klasy. Byliśmy wspólnotą, nasączoną ideałami Sierpnia. W Poznaniu zwłaszcza, w mieście, które pierwsze postawiło się komunistom, za co w 1956 roku zapłaciło najwyższą cenę, daninę krwi. Do dzisiaj na poznańskich Jeżycach i przed poznańskimi Krzyżami na placu Mickiewicza przy Świętym Marcinie (wtedy Armii Czerwonej) czuć ducha tamtych czerwcowych dni, 9 lat po sfałszowanych przez komunistów wyborach 1947 roku. 

Okrągły Stół i wybory 1989 roku natchnęły nas kolejną nadzieją, że jest możliwa Nowa Polska. Jedność wśród spadkobierców Pierwszej Solidarności nie trwała jednak długo. W zasadzie już z początkiem pierwszego po wojnie wolnego rządu RP zaczęła się wojna polsko-polska. To kłamstwo, że mowę nienawiści wymyślił Tusk i Platforma Obywatelska. Mowę nienawiści wymyślił i włożył w umysły Rodaków Jarosław Kaczyński, w tamtym czasie polityk czwartego rzędu, któremu przyśniło się, że może być kiedyś emerytowanym ojcem narodu. Zaczęło się od udecji, wykształciuchów i spalenia kukły Lecha Wałęsy. Czar Nowej Polski prysł tak szybko, jak się narodził. 

Należę też do chlubnego pokolenia Polek i Polaków, które, pod wpływem Leszka Balcerowicza, budowało polski kapitalizm. Budowaliśmy go tak, jak potrafiliśmy, bo nikt nas tego kapitalizmu w szkołach nie uczył. Byłem świadkiem jasnych i ciemnych stron wolnego rynku. Patrzyłem, jak przedstawiciele prawa, od sędziów po komorników, blatowali się z przestępcami w białych kołnierzykach. Był to widok dojmujący. Ale nigdy nie zwątpiłem w słuszność drogi, jaką Polsce wskazał Balcerowicz. Do dziś uważam, że każda Polka i każdy Polak powinni założyć i poprowadzić jakąś swoją firmę, choćby krótko, aby przekonać się, czym pachnie bycie przedsiębiorcą. A ekonomia powinna być obowiązkowa od 5. klasy szkoły podstawowej. Poznałem smak sukcesu i gorycz porażki. Widziałem, jak urzędnicy w majestacie prawa niszczyli firmy. Dlatego zawsze będę stał po stronie polskich przedsiębiorców. 

Przez kolejnych 35 lat życia napatrzyłem się naprawdę dosyć – na politykę, na polski i zagraniczny biznes, na swoich Rodaków, coraz bardziej poddających się populizmowi. Tym razem prawicowemu. Każdy populizm jest zły, lewicowy czy prawicowy, różnią się tylko stosunkiem do Boga. W lewicowym Boga nie ma, w prawicowym jest on elementem zdobywania i utrzymywania władzy. Niczym więcej. 

W 2015 roku byłem, nie ja jeden, mocno zawiedziony Platformą Obywatelską i jej rządami, podczas których „partia – matka” polskich przedsiębiorców zapomniała o swoich korzeniach. Patrzyłem, jak młodzi przeciwnicy socjalizmu, jakimi byli gdańscy liberałowie, z każdym rokiem stawali się tłustymi kotami polityki, odchodząc od paradygmatów liberalizmu nie tylko gospodarczego, ale też światopoglądowego. Obawiałem się wyników wyborów, zwłaszcza po klęsce prezydenta Komorowskiego z „młodym, prężnym i postawnym” chłopcem PiS – Andrzejem Dudą. Gdy obóz Zjednoczonej Prawicy przejmował rządy po wyborach parlamentarnych, wiedziałem, że Kaczyński wdroży swój projekt IV RP, wciskając gaz do dechy bez żadnych hamulców. 

Osiem lat rządów obozu Zjednoczonej Prawicy to był, według mnie, najczarniejszy okres w historii Polski po 1989 roku. Nie mówię o względnie dobrym rozwoju gospodarczym kraju, bo ten akurat powstaje wyłącznie dzięki pracy Polek i Polaków, a kolejne rządy mogą jedynie mniej lub bardziej w tym przeszkadzać (rządy obozu PiS akurat bardziej przeszkadzały, niż pomagały), ale o całej sferze praworządności i tego wszystkiego, co się z tym wiąże. Totalna rozwałka państwa prawa, kolejne, niemal każdego dnia, afery, z których kilkanaście było naprawdę po zbóju oraz jawny i bezpardonowy zamach na zdobycze liberalnej demokracji – to było plucie w twarz milionom obywateli tego kraju. 

Dualizm prawny, który stał się symbolem rządów obozu Zjednoczonej Prawicy, to nie jest system podwójnego prawa, bo mamy w Polsce jeden porządek prawny, którego fundamentem jest Konstytucja, ale państwo, w którym jedno prawo jest dla obywateli, a drugie dla polityków i namaszczonych przez nich sędziów, prokuratorów czy biznesmenów, często gęsto z bożej łaski. Państwo, które nie ma problemu z karaniem zwykłego obywatela, ale ma poważny problem z karaniem wybrańców narodu, jest państwem nie tyle z tektury, co z krepiny.

Szanowny Panie premierze, Szanowny Panie ministrze sprawiedliwości! 

W 2017 roku powstał Klub Swobodnej Myśli, który był miejscem rozmów i dyskusji z ówczesną opozycją, przedstawicielami mediów, nauki i biznesu. Myślę, że byliśmy prekursorami tego typu platform, których w tamtym czasie praktycznie nie było. Na koniec każdego spotkania z politykami tamtej opozycji zadawaliśmy to samo pytanie o rozliczenia afer obozu Zjednoczonej Prawicy. Każdy z gości – polityków odpowiadał wtedy to samo i solennie obiecywał, że obóz PiS nie może pozostać bezkarny. 

To samo obiecywał Pan premier w kampanii wyborczej 2023 roku. Tyle że przez ponad półtora roku od przejęcia władzy żadnych spektakularnych efektów w tej dziedzinie nie widać. To zresztą było jedną z przyczyn wyborczej porażki Rafała Trzaskowskiego, którego pokonał (prawdopodobnie, bo prawdziwych wyników głosowania nie zna nawet Państwowa Komisja Wyborcza) człowiek znikąd, a który to człowiek w normalnym państwie nie miałby nawet podejścia do wyborów z powodu ciągnących się za nim różnych, niewyjaśnionych do dziś spraw. 

Nie chodzi o żadną polityczną zemstę tego, czy innego Tuska, chodzi o zwykłą sprawiedliwość społeczną. Polityk nie może być bezkarny tylko dlatego, że naród uczynił go swoim reprezentantem. To samo tyczy się zblatowanych z nim sędziów, prokuratorów lub biznesmenów. 

Jeśli zwykłemu obywatelowi państwo odbiera prawo jazdy, karze go grzywnami, nakazuje prace społeczne lub nakłada inne kary, w tym kary ograniczenia wolności w zamkniętych zakładach karnych, a z drugiej strony to samo państwo nie potrafi poradzić sobie z wybranymi przez naród jego przedstawicielami, to znaczy, że żyjemy w chorym państwie. 

Od półtora roku Polki i Polacy widzą totalną niemoc tego państwa w najbardziej bulwersujących sprawach. Łamanie Konstytucji, zamach na KRS, Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy, wybory kopertowe, elektrownia w Ostrołęce, sprawa Zdzisława Kurskiego, prokurator Teresy Rutkowskiej-Szmydyńskiej, Dwie Wieże, GetBack, Pegasus, afera hejterska w Ministerstwie Sprawiedliwości, Fundusz Sprawiedliwości, afera KNF, SKOK-i, komisja smoleńska i dziesiątki innych spraw do dziś utknęły w prokuraturach, a osoby za nie odpowiedzialne śmieją się w twarz nie tylko zwykłym obywatelkom i obywatelom, ale także, a może przede wszystkim, Wam, Panie premierze i Panie ministrze sprawiedliwości. 

Jeśli państwo nie będzie potrafiło sobie z tym poradzić, czym będzie w oczach obywateli? Odpowiedź na to pytanie leży w Waszych rękach, Państwo politycy Koalicji 15 Października. To od Was zależy, czym będzie dla przyszłych pokoleń dziedzictwo Pierwszej Solidarności.

Z poważaniem,

Jacek Liberski

4 odpowiedzi

  1. Moje doświadczenie życiowe jest prawie identyczne jak Pańskie. Moje obecne odczucia również i nie wiem czy jest jeszcze szansa, że coś się zmieni, choć jeszcze wierzę i jeśli będzie taka potrzeba odpowiem na weswanie. Dla siebie i dla moich dorosłych dzieci, chociaż one nie widzą co im może grozić. Pozdrawiam, Wojciech Krzak

  2. Jacku. Gratuluję .Ta prawda powtarzana przez takich ludzi jak Ty: ostrzeganie, upominanie i proszenie – jak dotąd nie przynoszą oczekiwanych efektów. Próbujemy szukać przyczyny i niektórzy twierdzą że ona leży w naszej polskiej mentalności. A ja uważam że ona leży w ludzkiej naturze: łatwo przyjmujemy stan względnego spokoju jako stabilny, u urządzamy się (czasami w czarnej dziurze) nie zwracając już uwagi na otaczającą nas i szybko zmieniająca się rzeczywistość i te polityczną , gospodarczą i klimatyczna.
    Zarówno Ty jak i Twoje pokolenie, tak jak i moje , które zbliża się do ,”mety” zrobiliśmy dla kraju i nowego pokolenia bardzo dużo. Dziś coraz częściej patrzymy z uczuciem żalu, jak nie potrafią korzystać z tego że WOLNOŚĆ jest zadana a nie dana raz na zawsze. Pamiętam że tak mawiał J.P.II . Niestety politycy których wybraliśmy aby nas reprezentowali i rządzili , też nie spełniają naszych oczekiwań .
    Pozdrawiam i do zobaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *