Pojednanie – tak, ale nie za wszelką cenę. Polemika z Marcinem Matczakiem

W magazynie Gazety Wyborczej „Wolna sobota” profesor Marcin Matczak opublikował odezwę do polityków i wyborców Opozycji (raczej Koalicji Obywatelskiej), aby nie powtarzać błędów odchodzącej ekipy i ich zwolenników dotyczących relacji wzajemnych. Mówiąc krótko, przesłaniem odezwy jest: szanujcie wyborców PiS. Podobny w treści tekst napisała tego samego dnia redaktor Dominika Wielowieyska.

Oba te teksty są bardzo zbliżone do siebie zarówno treścią jak i przesłaniem. I oba mają podstawowy mankament – nie znalazłem w nich recepty, jak jednać się z wyborcami Zjednoczonej Prawicy, zaś w artykule profesora za dużo jest nieco rażącej inteligenckiej celebry własnego „ja”. A odpowiedź na pytanie „jak” jest dużo ważniejsza od pytania „czy” i wbrew pozorom jest kluczowa. Ale o tym za chwilę.

W swoim eseju „Co dalej? Mocno polityczny esej na koniec roku 2017” z 28 grudnia 2017 roku napisałem tak: „Postawić trzeba w Warszawie (i tylko w Warszawie) pomnik Lechowi Kaczyńskiemu, ale jednocześnie z gwarancją, że pomnik też będzie miał Lech Wałęsa. W ten sposób zakończyć ten niekończący się spektakl smoleńską grą”. W felietonie „Czarny poniedziałek” z 15 stycznia 2019 roku tezę tę powtórzyłem innymi słowy: „Oskarżam polityków opozycji, że będąc u władzy przez osiem lat nie potrafili wytłumaczyć Polkom i Polakom intencji swoich działań. Oskarżam ich o to, że całkowicie zapomnieli o edukacji i polityce informacyjnej, o to, że nie potrafili (i nadal nie potrafią) pokazać tego, co udało się przez lata ich rządów zrobić dla Polski, Polek i Polaków. Oskarżam ich o to, że przez pięć lat po katastrofie smoleńskiej nie postawili pomnika prezydentowi Kaczyńskiemu i jego małżonce, kierując się niezrozumiałą dla mnie małostkowością”.

I tu w zasadzie moje podobieństwa z myśleniem profesora Matczaka i redaktor Wielowieyskiej się kończą. Choć zgadzam się, że jakiś rodzaj pojednania narodowego powinien nastąpić (chociażby próba), to jednak nie mogę się zgodzić z profesorem Matczakiem co do tego, jak problem ten przedstawił w swoim artykule.

Przede wszystkim drażni fatalny, moralizatorski ton tego tekstu. Kierowany jest on do zwolenników KO (między słowami czuć ducha słynnych na cały świat „Silnych razem”), ale bije on też w polityków Koalicji Obywatelskiej i Lewicy. Dlaczego nie uderza w środowiska Polski 2050 i PSL można się jedynie domyślać, a nie jest to szczególnie trudne.

Pamiętam nasze spotkanie w Warszawie w Klubie Harenda w ramach organizowanych przeze mnie i Macieja Laska spotkań w Klubie Swobodnej Myśli. Było to w 2018 roku, klub zapełniony po brzegi widzami, bo czas był wtedy gorący – działo się to w samym środku batalii o wolne sądy. Rozmawialiśmy wtedy o tym, jak naprawić polski system sądownictwa, miałem sporo uwag do jego działania, a profesor twardo stał na barykadzie, broniąc dwuinstancyjnego rozstrzygania spraw (dyskutowaliśmy o skardze nadzwyczajnej wymyślonej przez PiS – oczywiście w określonym celu, ale przecież gdyby była ona mądrze skonstruowana, mogłaby naprawić setki błędów systemu sądowniczego, które to błędy są po prostu faktem i mają wpływ na całe życie wielu osób przez sądy pokrzywdzonych). Profesor kilka razy powtórzył wtedy znaną powszechnie maksymę „dura lex sed lex”.

W opublikowanym w sobotę tekście nie widzę profesora Matczaka z tamtego, pamiętnego dla mnie spotkania. W całym tekście zauważyłem tylko jedną wzmiankę o rozliczeniu władzy: „Zamiast mądrze rozliczać władzę”, za to w tym samym zdaniu pojawia się też relatywizujące: „głupio dokuczacie ludziom”. Cały artykuł to w zasadzie opis jak politycy i wyborcy KO i Lewicy obrażają wyborców PiS.

Pojednanie – owszem, ale przecież do tanga trzeba dwojga (czasem też dwóch lub dwie, zależy od punktu widzenia). Nie wiem, jak często profesor bywa na prawej stronie Twittera, więc może przytoczę kilka, co łagodniejszych, wpisów (pisownia oryginalna):

“Jak nie rozpier****my w uj tvn24, to za rok będziemy mieć w Polsce 70% kretynów, a potem wszelakie wybory można sobie wsadzić w c**j, p***ę albo w d**ę i C**J.”

„O! W szczujni tvn24 patologia @FiliksMagdalena znowu ujeżdża trumnę biednego Mikołaja. Trzeba się było, patologio, zająć synem, a nie znikać na całe dnie, albo szlajać po spędach ośmiogwiazdkowej dziczy, wrzeszcząc wulgarne hasła!”.

“Dzisiejsza zmiana czasu jest wyjątkowa. Przesuwamy wskazówki, nie o godzinę, a o 16 lat do tyłu. Wraca ubóstwo, głodowe stawki, bezrobocie i zakupy na zeszyt (również w niedzielę). To wielka radość dla Niemców.”

“Jak my wyjdziemy na ulice, to wreszcie Donek i Dupiarz zobaczą, ile osób idzie w marszu miliona Polaków.”

“Mam pytanie do Obywateli PL. Czy wyszlibyście na ulicę gotowi do walki, gdyby po sprowadzeniu nielegalnych imigrantów przez Tuska zaczęły się zamachy terrorystyczne, o kilkaset % zwiększyłaby się liczba zgwałconych kobiet i dzieci? Czy jesteście gotowi podjąć walkę ze złem?”

Dla równowagi mam też kilka komentarzy pod moim tweetem, w którym napisałem, że od dawna głoszę tezę, aby Lechowi Kaczyńskiemu postawić pomnik (pisownia również oryginalna):

“Wybacz, ale zapytam: czym (oprócz przypadkowej śmierci w katastrofie samolotowej) wsławił się jeden ze słabszych prezydentów RP? Pomniki stawia się wybitnym, ulice nazywa się nazwiskami wybitnych… W jakiej dziedzinie wybitny był Lech Kaczyński?”

“Na tej zasadzie powinno się postawić pomnik Annie Jantar i nazwać ulicę, też zginęła w katastrofie, a swoimi piosenkami dała ludziom znacznie więcej aniżeli Kaczyński swoją prezydenturą.”

“Sorry, ale podlizywanie tyłków durnym pajacom – w postaci pomników stawianych wątpliwym idolom – celem zaspokojenia EGO intelektualnie zacofanych Osobników – wydaje się być pomysłem zasługującym na ‘zaoranie’ gruntów po Ciemnej Stronie Księżyca – zawłaszczonych przez BLIŹNIAKÓW.”

“Pomnik? WSPÓŁSPRAWCY śmierci 95 osób? Nieustannego cierpienia ich rodzin? A także późniejszej ruinie państwa i rozerwaniu społeczeństwa na dwa wrogie obozy?? No tu ale przeholowałeś…”

Jak widać, po obu stronach fanatyzm przybiera podobne formy. Nieprawdą jest to, że tylko po prawej stronie mamy do czynienia ze ściekiem, podobny ściek można przeczytać po stronie demokratów. I dotyczy to, Panie profesorze, także zwolenników Trzeciej Drogi – z podobnym hejtem spotykałem się od zwolenników PiS, jak i zwolenników Szymona Hołowni.

Ale jest zasadnicza różnica między tymi dwoma nurtami. Nie znam żadnej publicznej wypowiedzi polityka KO, czy szerzej – Opozycji, którą można by porównać do oficjalnych wypowiedzi polityków obozu Zjednoczonej Prawicy. Nie słyszałem, ani nie czytałem, aby jakikolwiek polityk KO powiedział lub napisał o Kaczyńskim „kanalia”. O Tusku kanalii czytałem wielokrotnie i to w oficjalnych wypowiedziach polityków obozu ZP. Bo analizując to zagadnienie należy odsiać ziarna od plew, czyli oddzielić ściek internautów od oficjalnego ścieku polityków. Tak, mowę nienawiści wymyślili i wprowadzili do polskiego życia politycznego Jarosław Kaczyński i ówczesne środowisko Porozumienia Centrum, paląc kukłę Lecha Wałęsy przed pałacem prezydenckim na początku lat 90. Ubiegłego wieku. I jest to fakt niezaprzeczalny, niezależnie od tego, jakiej gibkiej ekwilibrystyki by się nie uprawiało.

Aby odnieść się do wszystkich kwestii poruszonych w Pana, Panie profesorze, artykule, musiałbym napisać tekst dłuższy niż Pański tekst, a to mogłoby przynieść skutek odwrotny od zamierzonego przeze mnie, więc odniosę się jedynie do dwóch Pańskich tez. Pierwsza to edukacja. Pisze Pan, że nastąpi teraz odbicie wahadła w drugą stronę i grozi nam totalna seksualizacja dzieci w szkołach. Nie wiem, na jakiej podstawie Pan tak twierdzi, bo nie kojarzę żadnej oficjalnej wypowiedzi potwierdzającej Pańską tezę, natomiast nie ulega wątpliwości, że szkołę należy przywrócić uczniom, rodzicom, nauczycielom i organizacjom społecznym o różnej proweniencji. Bez wątpienia też niezbędne jest głębokie przeoranie świadomości wielu konserwatystów w kwestiach nauki o człowieku oraz świeckości szkoły publicznej – jeśli ktoś ma z tym problem, niech posyła dzieci do szkół wyznaniowych. Szkoła publiczna wolna ma być od wszelkiej ideologii, ma za to uczyć tego, że świat jest różnorodny, a „seksualizacja” dzieci to wymyślony przez obóz ZP humbug, którym straszy się wielu rodziców w Polsce. Dziecko musi wiedzieć, czym jest zły dotyk, aby wiedziało, jak na niego reagować. Nie ma to żadnego związku z seksualizacją dzieci i doprawdy jestem zaskoczony tym, co Pan pisze. Podobnie rzecz ma się z lekcjami religii – jeśli w ogóle miałyby w szkole pozostać ze względu na pewną wygodę rodziców, to albo na pierwszej lub na ostatniej godzinie lekcyjnej. Nie ma też żadnego powodu, aby w publicznej szkole religia miałaby być oceniana na świadectwie, o maturze nie wspominając.

Druga teza to lewicowe spojrzenie na kwestię aborcji, praw kobiet i praw osób nieheteronormatywnych. Co prawda bezpośrednio w swoim artykule Pan o tym nie pisze, ale między słowami kwestie te krzyczą równie mocno jak kwestie edukacyjne. Odnosząc się do tych spraw powiem krótko – świat się zmienia i zrozumiały to już dawno wszystkie największe konserwatywne partie cywilizowanego świata. To właśnie konserwatywne partie o korzeniach chadeckich już dawno wprowadziły do prawodawstwa prawa kobiet do aborcji, ochrony przed przemocą oraz prawa osób homoseksualnych i transpłciowych. To właśnie konserwatywni politycy tych partii zrozumieli, że nie da się dłużej żyć w tej ułudzie przewagi konserwatyzmu nad zdroworozsądkowym liberalizmem.

Taki jest znak czasu i przywoływany przez Pana Nelson Mandela, który nauczył się afrikaans, języka białych, by lepiej rozumieć swoich oprawców, niczego tu do sprawy nie wnosi. Pojednanie bowiem, jeśli ma przynieść skutek, musi być procesem dwustronnym, a robiony na siłę, nawet jeśli w imię szczytnych celów, przyniesie jedynie skutek odwrotny.

Zacząć trzeba od odpolitycznienia i uwolnienia mediów publicznych, aby można było tam wreszcie pokazać prawdę. Drugi etap to edukacja społeczeństwa. I o ile pierwszy proces da się przeprowadzić w miarę szybko, to drugi jest kwestią długich miesięcy, jeśli nie lat.

Niczego na siłę nie róbmy, bo efekt będzie odwrotny od zamierzonego.

Link do artykułu profesora Matczaka: 

https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,30337069,marcin-matczak-trwa-karnawal-pychy-i-odplacania-pieknym-za.html

2 odpowiedzi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *