Cyniczny PiS, infantylna Lewica, rachityczna Unia – gorzki aperitif

Dzisiaj w Sejmie niechybnie dojdzie do ratyfikacji Funduszu Odbudowy. To otworzy PiS-owi drzwi i wszelkie dyskusje na temat Krajowego Planu Odbudowy PiS będzie mogło wrzucić do kosza. Po ratyfikacji nie będzie już musiało się z niczego przed Parlamentem polskim, obywatelami i opozycją tłumaczyć. Jedynym partnerem do rozmów pozostanie Komisja Europejska, Parlament Europejski i na koniec Rada Unii Europejskiej, a tu króluje wyłącznie polityka.

Historia pokaże, co de facto zrobiła Lewica, jak bardzo dała się Kaczyńskiemu rozegrać i jakie będą tego reperkusje dla Polski. Nie dla tej czy innej partii. Dla Polek i Polaków. Pamiętamy przecież głosowanie 26 marca ubiegłego roku nad tzw. „zdalnym Sejmem” i jak się ta umowa z Kaczyńskim skończyła.

Życie między cynicznym PiS-em, wciąż infantylną, koniunkturalną Lewicą i mało stanowczą Unią Europejską nie jest łatwe.

Nie jest też żadną tajemnicą, że Prawo i Sprawiedliwość tylko na tę ratyfikację czeka, gdy ją dostanie, ruszy wielka akcja propagandowa, w której nie będzie miejsca dla nikogo oprócz PiS, dla Lewicy zwłaszcza. Bilbordy, plakaty, masowa akcja propagandowa w mediach. To PiS uratował Polskę, to Kaczyński rozda pieniądze, to PiS jest proeuropejskie. Opozycja jest antypolska, antyeuropejska i skłócona. Nie ma żadnego planu dla Polek i Polaków. Dzięki jednemu ruchowi Lewicy, Kaczyński to właśnie będzie mógł mówić. Bohaterem będzie Morawiecki, nie żaden Czarzasty, Zandberg czy Biedroń.

Do tego właśnie Kaczyńskiemu potrzebny jest Obajtek i Orlen – medialny potentat na rynku mediów lokalnych, w których właśnie ma miejsce czystka rękoma Doroty Kani. Przejęcie Polska Press odbywa się jak zawsze, na rympał, wbrew orzeczeniu sądu o wstrzymaniu decyzji prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie przejęcia wydawnictwa przez Orlen. Mimo to Lewica nie miała żadnych skrupułów, by do rozmów z PiS-em siadać.

Co ugrała Lewica?

Jej postulaty:

1. Minimum 30% środków dla samorządów.

Jest 31,2%. Ale „w części grantowej i pożyczkowej”. Część pożyczkową samorządy będą musiały zwrócić. Walczyć trzeba było o to, aby wsparcie samorządów było w całości z grantów lub wynosiło 40% łącznie. Te 30% i tak było zapewnione.

2. 75 tys. tanich mieszkań na wynajem.

W KPO zapis dotyczy „zielonego budownictwa wielorodzinnego”, które jest wyłącznie w części pożyczkowej. Nie są to żadne „tanie mieszkania na wynajem”. Ma ich być w sumie 71,7 tys. i są enigmatycznie opisane. 100 tys. mieszkań PiS buduje do dziś i zbudować nie może (przez 6 lat). KPO ma trwać 3 lata, bo to plan antykryzysowy i prorozwojowy.

3. Miliard euro na szpitale powiatowe.

Jest 700 mln z grantów i 150 mln z pożyczek. Łącznie na szpitale powiatowe jest 850 mln, które i tak by były. Ponadto brak szczegółów, jak będą wydawane. Duży stopień ogólników.

4. 400 mln euro dla zagrożonych firm.

Jest 300 mln z grantów plus 100 mln z budżetu państwa. Zapis o wsparciu firm HoReCa nie jest zapisem nowym. Co z firmami innych branż?

5. Komitet Monitorujący wydatki.

Komitet Monitorujący powoływany będzie przez PiS. Nie ma w KPO szczegółów, jak ma działać (jakaś ustawa). Audyt wydatków KPO ma prowadzić Krajowa Administracja Skarbowa.

6. Szczegółowy plan wydatków z części pożyczkowej.

Nie ma żadnego szczegółowego planu wydatków części pożyczkowej.

Jak widać – Lewica ugrała niewiele, by nie powiedzieć: nic. Lektura dokumentu jest ciężka. KPO pisany jest językiem typowym dla takich dokumentów, pełno tu powtórzeń i ogólników. Czytając ten tekst odnieść można wrażenie, że Polska jest krajem zrujnowanym i zacofanym (co zatem przez 6 lat robiło tu PiS?), a cały plan to fantazje autorów w rodzaju „chcemy, aby”. Do tego pełno w nim luk i dziur, przez które przeciekać mogą pieniądze: państwowe i rządowe agendy, instytucje, fundusze celowe, państwowe spółki. Jeśli jakieś środki mają trafić do samorządów, to nie wiadomo do końca w jaki sposób. Bez niezależnej Komisji Monitorującej, kontrola jest fikcją. Cześć dziennikarzy i politycy Lewicy twierdzą, że PiS nie będzie mogło wydawać pieniędzy bez unijnego audytu. Po przeczytaniu KPO nie mam tak optymistycznego spojrzenia. Uważam, że w tej kwestii trzeba być sceptykiem, ale chciałbym się mylić, bo te środki naprawdę są Polsce potrzebne. Polsce, nie PiS-owi. Jednym z postulatów KO i PSL było dołączenie Polski do Prokuratury Europejskiej. PiS tego nie chce, a Lewica nie wymogła.

Co dalej z KPO?

Szefowa Komisji potwierdziła wczoraj na Twitterze, że polski Krajowy Plan Odbudowy dotarł do KE. Specjalny organ Komisji przystąpi teraz do jego opiniowania w dialogu z Parlamentem Europejskim. KE będzie miała na to dwa miesiące od daty jego złożenia. Następnie wszystkie KPO trafią do Rady UE, bo rządy państw Unii zażądały wglądu w plany pozostałych. Będą miały miesiąc na dyskusję i głosowanie większością kwalifikowaną. Każdy Plan będzie musiało poprzeć co najmniej 15 krajów reprezentujących co najmniej 65% ludności Unii. Od momentu przekazania Planów do ich ostatecznego poparcia, główną rolę grać będzie polityka, wzajemne koterie i chwilowe kompromisy – nietrudno sobie bowiem wyobrazić rozmowy w rodzaju: my wam poprzemy to, wy nam tamto.

To właśnie dlatego Koalicji Obywatelskiej zależało na odsunięciu ratyfikacji Funduszu Odbudowy o 14 dni, aby zyskać na czasie i dalej prowadzić rozmowy w ramach opozycji oraz dać też sposobność samorządom, aby kontynuowały negocjacje. Po dzisiejszej ratyfikacji nie będzie już o czym rozmawiać. Głosowanie nad Funduszem można było spokojnie odsunąć, bo Komisja dała przecież państwom dodatkowy, dwutygodniowy termin na złożenie Krajowych Planów Odbudowy (ponadto na ratyfikację FO jest czas do końca czerwca). Nie było potrzeby się aż tak bardzo spieszyć. Nieprawdziwe są więc argumenty Lewicy o braku czasu.

O co chodziło Koalicji Obywatelskiej w sprawie KPO?

O wspólne stanowisko całej opozycji, aby w formie umowy (ustawy wręcz) zagwarantować prawidłowe wydawanie środków unijnych.

Oczywiście, taka umowa (ustawa) żadnej gwarancji w przypadku Prawa i Sprawiedliwości by nie dawała, ale gdyby był to dokument wymuszony przez całą opozycję, jego złamanie rodziłoby poważniejsze konsekwencje dla PiS (reakcja części wyborców PiS mogłaby być dotkliwa).

Zamiast tego Lewica, która skopiowała część postulatów KO, poszła sama na rozmowy, obalając cały ten, dobry plan, jak się okazało nie zyskując wiele (gdy się rozmawia w pojedynkę zamiast w większym gronie, nie może być lepszych efektów). Za to Kaczyński uzyskał swoje – rozbił opozycję.

Pamiętać trzeba jedno – oszukanie Lewicy żadnych strat PiS-owi nie przyniesie (wręcz przeciwnie, elektorat PiS będzie tryumfował), za to Koalicję Obywatelską postawi w roli przewidującego, poważnego gracza. Oszukanie całej opozycji (KO, Polska 2050, Lewicy i Polskiego Stronnictwa Ludowego) niosłoby konsekwencje dużo większe.

Jeśli miałbym cokolwiek teraz doradzać koleżankom i kolegom z Koalicji Obywatelskiej, doradzałbym cierpliwość i spokój. Choć najbliższe dni nie będą dla KO łatwe. Trzeba to przetrwać, twardo broniąc swojego dotychczasowego stanowiska.

A co należy robić nade wszystko? Nade wszystko należy skupić się w końcu na forsowaniu własnej narracji, czyli na przejęciu inicjatywy programowej. Od lat się o tym mówi i powtarza. Cięgi, które Platforma (szerzej – KO) dostaje od 6 lat, biorą się właśnie z tego powodu.

Na ogłoszenie czeka wiele projektów programowych, w tym dzisiaj najważniejszy – dotyczący zdrowia. Zamiast załamywać ręce, zacznijcie w końcu grać w swoją grę i opuście w końcu to podwórko PiS-u.

Good night and good luck Państwu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *