Dlaczego liberalna demokracja przegrywa z prawicą i jej prawicowym populizmem, i czym jest Sieciowa Demokracja Liberalna. A może czas na całkowicie nową partię?  

Krótki esej polityczny dla zainteresowanych  

I.  

Za nami kolejna rocznica Powstania Warszawskiego. I kolejna sposobność do politycznej rozróby ze strony prawicowej opozycji. Wśród płonących rac, marszów narodowców, spędów kiboli (niektórzy zamieszani w działalność grup przestępczych) słychać narodowe, faszystowskie i wulgarne, antydemokratyczne hasła. Fotki prawicowych polityków na tle biało-czerwonych flag i czerwonych rac, a wśród tego skrzywionego symbolizmu to, co w tym wszystkim najbardziej mierzi – sponiewierana kotwica Polski Walczącej na ramieniu wspieranego przez PiS narodowca.  

Kto za to ponosi winę? Oddająca pola demokracja liberalna, która dawno już oddała prawicy pieczę nad polityką historyczną państwa i nad edukacją narodu.  

Demokracja liberalna oddaje pola prawicy, nie tylko skrajnej, w zasadzie na każdym polu – społecznym, gospodarczym, historycznym, a przede wszystkim na polu kultury i edukacji, nie od dziś, a od wielu lat i nie tylko w Polsce, ale praktycznie w całym świecie cywilizacji zachodniej. Kuli ogon, gdzie tylko można. Czasem wręcz w sposób żenujący i bezradny.  

To powoduje, że odwraca się od niej jej trzon społeczno-gospodarczy, jakim jest klasa średnia. W Polsce klasa średnia nigdy nie miała łatwo, budowana z mozołem od czasu transformacji ustrojowej, ulegała stopniowej pauperyzacji zwłaszcza w okresie ośmiu lat rządów Zjednoczonej Prawicy, kiedy Kaczyński rozpoczął budowę swojej elity – opartej o wybrańców narodu, polityków PiS i przystawek wraz z ich rodzinami, bliższymi i dalszymi znajomymi królika. Jak mówił rzecznik PiS, Radosław Fogiel, nie zatrudniamy specjalistów, bo oni nie realizowaliby naszego programu. A ten program był prosty – każdy, kto wyznaje posłuszeństwo Kaczyńskiemu może się bogacić na państwowym wikcie bez ograniczeń. W tym czasie klasę średnią dobijał Polski Ład – najbardziej zakłamany plan gospodarczy w historii III RP i pandemia, podczas której rząd Zjednoczonej Prawicy świadomie niszczył klasę średnią, wspierając prawie wyłącznie wielkie molochy, mikro i małe polskie firmy pozostawiając samym sobie. Pauperyzacji ulegały tradycyjne dla klasy średniej zawody – nauczyciele, szkolni i akademiccy, lekarze, sędziowie i urzędnicy średniego szczebla, czyli w większości wyborcy partii demokratycznych.  

Po zmianie rządów w 2023 roku liderzy Koalicji 15 Października podjęli szybkie działania, aby zniwelować ubożenie klasy średniej, wprowadzając znaczące podwyżki płac. O ile jednak w sferze materialnej wdrożone zostały pewne rozwiązania, w sferze duchowej w zasadzie nic się nie zmieniło. Najważniejsza obietnica dana wyborcom liberalno-demokratycznym, czyli rozliczenie zła z czasów rządów obozu PiS, pozostała jedynie szumną zapowiedzią bez wyraźnych efektów.  

Jakby tego było mało, przez 1,5 roku wyborcy Koalicji 15 Października widzieli każdego dnia żenujący spektakl różnego rodzaju podjazdowych wojenek, które miały miejsce między koalicjantami i liderami K15X. Czas kampanii prezydenckiej unaocznił to niezbicie – podczas prezydenckich debat Rafał Trzaskowski był bardziej atakowany przez kandydata Polski 2050 i kandydatkę Lewicy, niż przez kandydatów prawicy. Czym się to skończyło, doskonale wiemy.  

Na szczególną uwagę zasługuje tu marszałek Hołownia. Jego polityczna droga od czasu, gdy wszedł do polskiej polityki, to pasmo nieszczęść, podsumowane przez wyborców ostatnimi notowaniami jego partii oraz wynikiem Szymona Hołowni w I turze wyborów. Jego strategia wyborcza, dla mnie całkowicie błędna od samego początku, polegająca na ciągłym porównywaniu PO do PiS (kompletna aberracja) oraz na atakowaniu Platformy w celu odebrania tej partii części jej wyborców, co w niewielkim tylko stopniu się udało, okazała się prostą drogą do tej klęski właśnie.  

Gdy podjął decyzję, aby promować na listach wyborczych uciekinierów z PO kosztem działaczy, którzy budowali Polskę 2050, utwierdziłem się w mojej ocenie po raz pierwszy. Gdy został marszałkiem Sejmu i stworzył „Sejmflix” wydawało się, że dojrzał. Ale czar prysł, gdy zaczęła się kampania wyborcza 2025 roku. Wtedy utwierdziłem się w mojej ocenie po raz drugi. Ale gdy media ujawniły jego tajne spotkania z Bielanem i Kaczyńskim, o których nie wiedzieli nawet pozostali liderzy Koalicji, wtedy po raz trzeci przekonałem się, że miałem rację. Gdy widzę film, na którym marszałek płacze nad łamaną przez PiS Konstytucją i porównuję to z jego obecnym zachowaniem, po raz czwarty i ostatni utwierdzam się w przekonaniu, że od początku tę rację miałem. Tak właśnie wygląda anatomia klęski w polityce.  

To wszystko powoduje, że klasa średnia coraz bardziej odwraca się od demokracji liberalnej. Za doradcą Clintona można powtórzyć: edukacja i spójna polityka informacyjna, głupcze!  

II.  

Sławomir Sierakowski i Przemysław Sadura opublikowali niedawno raport “Nowy duopol obali ten system”, będący podsumowaniem wyborów prezydenckich i dogłębną analizą przegranej nie tylko Rafała Trzaskowskiego, ale całego obozu liberalno-demokratycznego. Wysnuli następujące tezy:  

Zwycięstwo Nawrockiego było rezultatem masowej konsolidacji prawicy wokół wspólnego kandydata. Kluczem do sukcesu okazał się transfer głosów z Konfederacji – Mentzen, Braun. Bez tej konsolidacji prawica byłaby skazana na porażkę. 

Radykalizm polityczny stał się normą w polskim społeczeństwie. Powszechna stała się akceptacja dla „polityków radykalnych” oraz niezadowolenie z braku „autentycznych” polityków. Prawica zdołała jednak skanalizować te nastroje znacznie skuteczniej niż centrum i lewica. 

Wzrosła akceptacja dla autorytaryzmu we wszystkich elektoratach. Wszystkie grupy wyborców wykazują poparcie dla „silnego lidera, który może naginać zasady”. Demokracja jako system straciła w oczach Polek i Polaków na wartości. 

Postawy antysystemowe są już niemal powszechne. Niezależnie od orientacji politycznej większość wyborców zgadza się, że „obecny system polityczny jest tak niesprawny, że nie da się go naprawić”. 

Kampania negatywna przyniosła efekt odwrotny do zamierzonego. Ujawnianie kolejnych afer Nawrockiego paradoksalnie wzmocniło jego pozycję jako kandydata antysystemowego. Wśród młodych wyborców zadziałał efekt bumerangu – zbyt agresywna krytyka wywołała reakcję obronną.  

Komentatorzy i zwolennicy Trzaskowskiego odwoływali się do wyższościowych narracji i pogardy względem kandydata PiS i jego elektoratu. Świadomość tej klasistowskiej kliszy mobilizowała zwolenników Nawrockiego i wszystkich, którzy nie identyfikowali się z „Polską salonową”.  

Polaryzacja społeczna miasto–wieś pozostaje fundamentalnym podziałem. Prawdziwym źródłem polaryzacji politycznej jest niezasypany podział postziemiański między miastem a wsią, elitami a ludem. Rządy liberalne powinny znaleźć sposób na zbudowanie zaufania ludu do elit poprzez program głębokich reform społecznych. 

Nowa prawica to przede wszystkim młodzi, wykształceni mężczyźni z miast. To nie jest młodzież z peryferii czy wykluczona ekonomicznie – to grupa, która teoretycznie powinna stanowić trzon liberalno-demokratycznego centrum, ale wybrała radykalny prawicowy populizm. 

Wyłania się nowy duopol: Konfederacja i Razem. Nową prawicę, jak i nową lewicę łączy krytyka systemu, poszukiwanie „autentycznych” polityków i frustracja obecnym porządkiem. Tradycyjny podział PO-PiS może zostać zastąpiony przez nową oś konfliktu między radykalną prawicą a radykalną lewicą. 

Elektorat Konfederacji jest wewnętrznie podzielony na trzy frakcje. Libertarianie (45 proc.) są motywowani wizją radykalnej transformacji gospodarczej, nacjonaliści (35 proc.) kładą nacisk na kwestie tożsamościowe i suwerenność, a kontestatorzy (20 proc.) to radykalni antysystemowcy. Każda grupa ma inne motywacje, ale łączy je rozczarowanie establishmentem. 

Większość elektoratów jest gotowa na nietypowe koalicje. Ośmiu na dziesięciu wyborców PiS popiera koalicję z Konfederacją. Sześciu na dziesięciu wyborców KO jest gotowych poprzeć sojusz z Konfederacją, byle tylko nie dopuścić PiS do władzy. Tylko trzech na dziesięciu sympatyków Konfederacji popiera koalicję z PiS, dwóch na dziesięciu z KO, a blisko połowa chce wywrócenia stolika i przedterminowych wyborów. Te preferencje wskazują na możliwą rekonfigurację polskiej sceny politycznej w oparciu o prawicę, co może oznaczać jej dominację na kolejne dekady. 

Zachęcam do przestudiowania tego raportu – dla wielu może się on okazać sporym szokiem.  

III.  

Wobec tak postawionych tez, które podparte są szczegółowymi badaniami społecznymi, powstaje pytanie, co w ciągu najbliższych dwóch lat zrobi największe ugrupowanie w Koalicji 15 Października – Koalicja Obywatelska. Ja pozwolę sobie postawić następującą tezę: albo Koalicja Obywatelska przedefiniuje swoją strategię polityczną, zwracając się ku swoim liberalnym korzeniom i w sposób profesjonalny zacznie stosować zdobycze współczesnego marketingu politycznego, albo na scenie politycznej pojawi się nowy twór polityczny o takich właśnie, liberalnych korzeniach. Wydaje się, że opcja druga jest bardziej realna.   

Nowa, liberalna gospodarczo i światopoglądowo, partia (nie libertariańska, jak Konfederacja), musi powstać od zera. Nie może być lotniskiem dla spadochroniarzy z działających obecnie partii, budować ją muszą nowe twarze w polityce. Być może drugi szereg działaczy samorządowych i zaplecze obecnych partii liberalno-demokratycznych, ale bez żadnych znanych polityków. I co najważniejsze, nie może popełniać błędów poprzednich nowych tworów politycznych, czyli ma się zajmować sobą i swoim programem, a nie uderzać w Koalicję Obywatelską. Może być naturalnym koalicjantem KO/PO, a nie wrogiem, przypominając Platformie jej liberalne korzenie. W tym sensie nie może być to partia, o której mówi się w mediach, nazywając ją „partią przedsiębiorców”, bo budować ją mają dzisiejsi, czynni politycy. I co istotne – ta nowa liberalna partia powinna odbierać głosy części sympatyków zauroczonych Konfederacją. Dlatego właśnie twarzą tej nowej formacji muszą być politycy nowej i młodej generacji. Niech tworzą ją z entuzjazmem, czerpiąc z doświadczeń Wielkopolan walczących z pruskim zaborcą – pracą od podstaw. I żadnych rozmów z PiS, chyba że tylko o odpowiedzialności karnej i to w obecności kamer, nie w prywatnych mieszkaniach w środku nocy.  

Ta nowa formacja nie może bać się nowych, śmiałych idei i propozycji programowych, takich jak to, że prawo do głosowania w wyborach mogą mieć wyłącznie ci, którzy zdadzą prosty test z wiedzy obywatelskiej, na przykład jakie uprawnienia ma prezydent, a jakie rząd. Albo co to jest trójpodział władz. Kilka prostych pytań z zakresu wiedzy o Konstytucji. Certyfikat zdanego testu powinien być pokazywany wraz z dokumentem tożsamości w lokalu wyborczym, albo dołączany do głosowania on-line. Brzmi jak utopia? Dzisiaj bez wątpienia tak. Ale jak długo pozwalać będziemy na to, aby o wyborze władzy decydowały osoby, które nie mają zielonego pojęcia o fundamentach państwa?  

IV.  

Nowa formacja na sztandary powinna wziąć założenia i zasady Sieciowej Demokracji Liberalnej. Dzisiaj to czysto teoretyczne zagadnienie, ale gdy się z tą ideą zapoznać, okaże się, że to coś niezbędnego w dzisiejszym cyfrowym świecie. Sztuczna Inteligencja tak mówi o SDL: „Sieciowa demokracja liberalna to termin, który opisuje rozwój form demokracji w kontekście społeczeństwa sieciowego. Odnosi się do idei, w której zasady liberalnej demokracji, takie jak wolne wybory, prawa obywatelskie i trójpodział władzy, są realizowane i wzmacniane przez wykorzystanie technologii sieciowych i Internetu. W praktyce oznacza to nowe możliwości partycypacji obywatelskiej, debaty publicznej i monitorowania władzy, ale również rodzi nowe wyzwania związane z dezinformacją, polaryzacją i prywatnością. Pojęcie to łączy znane cechy demokracji liberalnej:  

Wolne i uczciwe wybory. Umożliwienie obywatelom wyboru przedstawicieli w sposób wolny i sprawiedliwy, przy wsparciu technologii, np. głosowanie online. 

Prawa i wolności obywatelskie. Zapewnienie wolności słowa, zgromadzeń, prasy, ochrony prywatności, z wykorzystaniem nowych narzędzi komunikacji. 

Podział władzy i kontrola społeczna. Umożliwienie obywatelom monitorowania działań władzy i angażowania się w proces decyzyjny za pomocą platform internetowych, np. poprzez dostęp do informacji publicznej i udział w konsultacjach. 

Pluralizm polityczny. Umożliwienie rozwoju różnych poglądów i ich swobodnej ekspresji w przestrzeni publicznej, w tym w mediach społecznościowych. 

Jednocześnie, SDL stawia pytania o najbardziej dzisiaj palące problemy:  

Dezinformację i manipulację. Czy Internet i media społecznościowe mogą być wykorzystywane do szerzenia fałszywych informacji i wpływania na opinię publiczną? 

Polaryzację i bańki informacyjne. Czy komunikacja w sieci może prowadzić do utrwalania podziałów i izolacji w grupach o podobnych poglądach? 

Prywatność i inwigilację. Jak chronić prywatność obywateli w erze cyfrowej, a jednocześnie wykorzystywać dane do celów demokratycznych? 

Dostęp do informacji i technologii. Czy wszyscy obywatele mają równy dostęp do informacji i narzędzi potrzebnych do uczestnictwa w demokracji sieciowej? 

Rozwój SDL jest procesem ciągłym i wymaga przemyślanego podejścia do technologii i zasad demokracji, aby zapobiec negatywnym skutkom i w pełni wykorzystać potencjał Internetu dla dobra społeczeństwa”.  

Tyle Sztuczna Inteligencja o idei Sieciowej Demokracji Liberalnej.  

A tak mógłby wyglądać fundament programowy nowego ugrupowania, opierający się i czerpiący pełnymi garściami z jej założeń.  

USTRÓJ I POLITYKA 

Trójpodział realny, nie formalny – rząd i parlament wybierane osobno, niezależnie. Rząd to wykonawcza agencja dobra wspólnego. Parlament to sieć przedstawicieli deliberujących z obywatelami. Decentralizacja i współodpowiedzialność – decyzje podejmowane najbliżej obywatela. Rozproszona sieć samorządów, rad lokalnych, platform deliberacyjnych. Transparentność jako standard – wszystkie procesy decyzyjne są jawne. Dostępne są budżety, dane, plany, wyniki głosowań. Obywatele mają dostęp do „pulpitów kontrolnych” instytucji. Obywatel jako akcjonariusz systemu – nie petent, nie klient, nie tylko wyborca – ale współwłaściciel wspólnoty politycznej. 

OBRONNOŚĆ I BEZPIECZEŃSTWO 

Armia asymetryczna – obrona przed cyberatakami, dezinformacją i sabotażem. Zdolność przetrwania przy braku konwencjonalnej przewagi militarnej. Armia obywatelska – rekrutacja oparta na kompetencjach i relacyjnej lojalności. Obywatele są częścią systemu obrony – nie przez przymus, ale przez sieć współodpowiedzialności. Etyka walki – niezależne organy monitorujące działania sił zbrojnych. Przestrzeganie praw człowieka jest systemowo chronione. 

EDUKACJA I WYCHOWANIE 

SDL zakłada, że system nie przetrwa bez spójnego modelu wychowania – dlatego łączy wartości SDL z mechanizmami relacyjnej empatii CEFR (Cyfrowa Empatia Funkcjonalno-Relacyjna). Rodzic nie jest tyranem ani kumplem, lecz partnerem w dorastaniu. Kary zastępowane są konsekwencjami opartymi na relacji i zrozumieniu. Konflikt to szansa na rozwój, nie zagrożenie. Współodpowiedzialność – dzieci uczestniczą w ustalaniu zasad domowych. Nauczyciel jako facylitator procesu – nie strażnik wiedzy. Uczniowie współtworzą reguły, biorą udział w procesie oceny, tworzą projekty. Oceny to informacja zwrotna, nie hierarchia czy kara. Cisza, refleksja i współpraca jako elementy procesu nauczania. Lokalna wspólnota jako przestrzeń wychowawcza: mentoring, kooperatywy, kluby sąsiedzkie. Obecność dorosłych służy wsparciu, nie kontroli. Reguły wspólnego życia tworzone wspólnie z dziećmi i młodzieżą. Zdolność do empatii relacyjnej, refleksji, współtworzenia. Odpowiedzialność zamiast posłuszeństwa. Odporność psychiczna budowana w realnych relacjach. Umiejętność działania wspólnotowego bez przemocy. 

OCHRONA ZDROWIA 

Zdrowie jako inwestycja wspólnotowa – system nie traktuje leczenia jako kosztu, lecz jako inwestycji w odporność społeczną. System relacyjny – każdy obywatel ma koordynatora zdrowia, który zna jego historię i potrzeby. Relacja lekarz–pacjent oparta na zaufaniu. Technologia jako wsparcie, nie zastępstwo – CEFR-AI pomaga, ale nie przejmuje relacji. Działa jako inteligentne tło. Wellbeing i prewencja – SDL inwestuje w zdrowie psychiczne, odżywianie, środowisko, wsparcie społeczne (warto zapoznać się z projektem reformy ochrony zdrowia, opublikowanym na stronach Instytutu Obywatelskiego w 2021 roku. Do dzisiaj jest to projekt martwy, mimo że pokazany wielu politykom PO/KO – uwaga autora).  

GRANICE I POLITYKA MIGRACYJNA 

Granice jako błony komórkowe – przepuszczalne, ale chroniące. System nie jest zamknięty, lecz odporny. Etyczny humanitaryzm – system rozróżnia potrzeby, intencje i zagrożenia. Nie odrzuca z automatu, ale stosuje filtr systemowy. Technologia + relacja – CEFR-AI pozwala na odróżnienie ofiar handlu, uchodźców i zagrożeń, nie tracąc etycznej perspektywy. Systemowe zapobieganie migracji przymusowej – SDL postuluje inwestycje w globalne Południe, lokalne bezpieczeństwo i godność. 

SDL JAKO WIZJA CYWILIZACYJNA 

Sieciowa Demokracja Liberalna to nie tylko nowy ustrój, ale projekt cywilizacyjny: system, który potrafi działać w warunkach niepewności, który zakłada słabość jednostki, ale tworzy warunki dla jej siły – w relacjach, w strukturach, we wspólnocie. SDL nie chce panować – chce działać z ludźmi, nie nad nimi. To propozycja radykalnie innego myślenia o państwie, które nie kontroluje, ale wspiera. Nie narzuca, ale chroni. Nie boi się zmiany – bo ma narzędzia, by się do niej adaptować. To ustrój, który przetrwa – właśnie dlatego, że nie udaje, że jest nieomylny. SDL nie dzieli, ani nie szufladkuje ludzi. Każdy jest wobec prawa równy, każdy jest wolny, każdy jest tym, kim chce być. Kobiety mają prawo do samostanowienia o sobie.  

ODPOWIEDZI NA KRYTYKĘ 

„SDL jest zbyt idealistyczny i złożony”. 

Nieprawda. Rzeczywistość społeczna jest złożona – i tylko system równie złożony, jak problemy, które ma rozwiązywać, może być skuteczny. Modele hierarchiczne i ideologiczne są z pozoru prostsze, ale szybko się degenerują lub ulegają erozji, jak pokazuje historia systemów totalitarnych czy scentralizowanych. SDL jest idealistyczny w celach, ale radykalnie pragmatyczny w metodach: testuje, koryguje, analizuje skutki, nie opiera się na wierze, lecz na danych i relacjach. 

„Ludzie są zbyt egoistyczni, leniwi, słabi – to nie zadziała”. 

Nieprawda. System musi być odporny na słabości ludzkie, a nie naiwnie na nich polegać. To dlatego SDL rozwija model wychowawczy, wykorzystuje technologię CEFR (Cyfrowa Empatia Funkcjonalno-Relacyjna) i projektuje instytucje tak, by wzmacniały odpowiedzialność i współpracę. System zakłada występowanie egoizmu, stresu, lęku, zmęczenia – i tworzy środowisko, które minimalizuje ich destrukcyjne skutki, a wzmacnia współdziałanie. 

„SDL jest naiwny wobec zagrożeń”. 

Nieprawda. System ten jest przeciwnie – radykalnie świadomy zagrożeń, ale redefiniuje sposoby obrony. W miejsce siły fizycznej i przemocy stosuje odporność systemową, asymetrię, technologię, relacyjną analizę ryzyka. SDL odrzuca zarówno naiwność pacyfizmu, jak i brutalność militaryzmu. Jego celem jest maksymalna ochrona ludzi i struktur, bez naruszania zasad etycznych. 

V.

Od cyfrowego świata, jego zagrożeń, ale też i zalet nie uciekniemy. Jeśli obecne partie nie spostrzegą tendencji rozwojowych, nie nauczą się z nich korzystać i pozostaną głuche na oczekiwania młodego pokolenia, prędzej czy później zginą. Moim zdaniem prędzej, niż później. Dzisiaj żadna z istniejących na polskiej scenie politycznej partia nie ma programu dla tego pokolenia. Nie ma propozycji związanych z dobrodziejstwem, ale i przekleństwem Internetu, ani odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania, zadawane przez wyborców politykom.  

Albo obecne partie liberalno-demokratyczne sięgną do idei Sieciowej Demokracji Liberalnej, albo zrobi to ktoś inny.  

We fragmentach dotyczących SDL wykorzystałem przemyślenia Michała Simona, którego poznałem niedawno na platformie X. Korzystałem z tych przemyśleń za jego pełną zgodą i aprobatą. Mam nadzieję na długie z nim rozmowy o polityce. Zachęcam też wszystkich chętnych do komentowania tego materiału, a także do kontaktu ze mną na prywatnej stronie mediów społecznościowych. Znaleźć mnie tam można bez problemu. A może porozmawiamy przy piwku?  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *