Nowa Polska po PiS-ie musi mieć szerokie poparcie społeczne, inaczej skończy szybciej niż zacznie. 

I. 

Jeżeli ma powstać nowa Polska po PiS-ie i ma ona sobie poradzić z przywracaniem praworządności oraz naprawą zdewastowanego państwa (a będzie to proces trudny i bolesny), niezbędna jest jedność na opozycji, aby uzyskać jak najwyższe poparcie społeczne. Nie chodzi tu tylko o cel najważniejszy, jakim jest zdobycie co najmniej 276 mandatów w Sejmie, ale także o to, aby zdecydowana większość społeczeństwa za naprawą Rzeczpospolitej była. Jeśli tego szerokiego poparcia nie uda się zdobyć, a wyborcy nadal będą podzieleni, także w obozie dzisiejszej opozycji, naprawa ta po prostu się nie powiedzie. Powodzenie reform może zagwarantować jedynie jedna, duża lista wyborcza. Pokazują to różne modele matematyczne, o których w swoim obszernym tekście dla Gazety Wyborczej pisał Paweł Kasprzak z Obywateli RP.  

Wybór Bogdana Święczkowskiego do tzw. Trybunału Konstytucyjnego (9 lat gwarancji bezpieczeństwa dla osoby, która ma pełną wiedzę na temat mafijnego państwa PiS) pokazał, że: 

1. Ustawa o TK musi być zmieniona (wybór większością kwalifikowaną 3/5 a nie bezwzględną). 

2. Konfederacja ratuje PiS i w przyszłym Sejmie będzie koalicjantem obozu Zjednoczonej Prawicy, a to oznacza jeszcze większą radykalizację państwa niż obecnie.  

3. Tylko zdobycie minimum 276 mandatów w nowym Sejmie dla Zjednoczonej Opozycji może coś zmienić. Taką przewagę daje tylko jedna, wspólna lista. Ani dwie, ani tym bardziej trzy, takiej szansy nie dają. Jeśli Szymon Hołownia posiada obliczenia, które to gwarantują, niech je pokaże.  

II.  

W wywiadzie dla Oko Press nazwał on wynik wyborczy Rafała Trzaskowskiego „spektakularną porażką”, samemu w wyborach prezydenckich zdobywając 13% poparcia. W sposób oczywisty obraził tych wszystkich, którzy ruszyli się z domowych pieleszy i poszli zagłosować za Trzaskowskim (lub przeciwko Dudzie – nieważne). Poszli głosować, bo chcieli ratować Polskę.  

W tym samym wywiadzie Szymon Hołownia próbował udowodnić, że ma świetne relacje z PO i że w Ruchu Hołowni nie mają obsesji na punkcie liderującej w sondażach po stronie opozycji partii. Wywiadem tym po raz kolejny udowodnił, że jeszcze długo nie dorośnie do dużej polityki. Mówię to z bólem, bo tu naprawdę trzeba pokonać PiS.  

Każde rozdrobnienie powodować będzie zmniejszenie liczby mandatów w Sejmie. Wygrana nieznaczna, w okolicach połowy miejsc, a tak będzie, jeśli opozycja pójdzie w dwóch blokach (w trzech w ogóle przegra), będzie powodować wewnętrzne tarcia a także opór społeczny przeciwko przywracaniu praworządności. A tu nie tylko o liczbę posłów w Sejmie idzie, ile o ten opór społeczny właśnie. Tylko szerokie poparcie wyborców może zagwarantować przeprowadzenie tak trudnych reform. 

III.  

Paweł Kasprzak w bardzo obszernym artykule w Gazecie Wyborczej wykazał, że koncepcja podziału opozycji, za którą hołduje Hołownia, to błędna koncepcja. Ona być może daje zwycięstwo nad PiS, ale niewielką liczbą mandatów. Kluczem jest rzez jasna ich liczba a nie procenty poparcia. D’Hondt zdecydowanie bardziej promuje jeden duży blok (mówimy cały czas o liczbie mandatów) niż dwa bloki mniejsze. Naprawa RP wymagać będzie jak największej ich liczby w Sejmie, aby uciszyć głosy przeciwne.  

We wspomnianym już wywiadzie dla Oko Press Szymon Hołownia roztacza piękną wizję porozumienia po stronie opozycji przy dwóch, a nawet trzech, blokach, ale już przy Porozumieniu dla praworządności obóz opozycyjny nie potrafi być jednością. Nie potrafi, bo strategia Szymona Hołowni polega na podziale – według niego to jedyny sposób, aby uzyskać jak największe poparcie (dla jego Ruchu). Przy czym uparcie powtarza tezę, że umiarkowani wyborcy PiS (lub ci, którzy nie biorą udziału w wyborach) mogą jedynie zagłosować na Polskę 2050, bo Platformą Obywatelską się brzydzą. Jest to teza niepoparta żadnymi racjonalnymi dowodami, a praktyka wyborcza podpowiada raczej, że tacy wyborcy w dniu wyborów opowiadają się raczej za ugrupowaniem, które rokuje największe nadzieje na przejęcie lub utrzymanie władzy. Czy się to Hołowni i jego sympatykom podoba, czy nie, dzisiaj w Polsce są tylko dwa takie ugrupowania – PiS i PO. I nic, dosłownie nic, nie wskazuje na to, aby miało się to zmienić. Jest jednak zasadnicza różnica: PiS startuje w wyborach w bloku, PO ma startować sama, bo taka jest wola dotkniętych syndromem małego dziecka liderów pozostałych ugrupowań opozycyjnych. 

IV.  

Porozumienie dla praworządności podpisało 15 organizacji i ugrupowań, w tym: Akcja Demokracja, KOD, Obywatele RP, Strajk Kobiet, Wolne Sądy, Stowarzyszenie Adwokackie Defensor Iuris, Kongres Świeckości, Inicjatywa Polska, Lewica, Nowoczesna, Partia Zieloni, Platforma Obywatelska, PPS, Razem i Unia Europejskich Demokratów. Porozumienia nie podpisali: PL2050 i PSL. Oficjalnie dlatego, że mają inne spojrzenie „tylko w dwóch punktach”, ale tak się składa, że to kluczowe dla przywracania praworządności punkty.  

Projekt ustawy przywracającej praworządność zakłada opcję zerową dla neo-KRS i neo-sędziow. PL2050 i PSL proponują swoistą grubą kreskę, czyli opcję miękką. Przy czym trzeba zaznaczyć, że projekt Porozumienia zakłada możliwość natychmiastowej ponownej weryfikacji neo-sędziow przed właściwie powołaną Krajową Radą Sądownictwa. Twarda opcja nie wyklucza więc opcji miękkiej – daje możliwość weryfikacji wszystkim neo-sędziom. Zatem ani nie odbiera prawa do weryfikacji, ani nie wprowadza totalnego chaosu, jak twierdzi Hołownia i PSL, bo wszystkie wyroki wydane przez zweryfikowanych sędziów pozostaną w mocy. Moc prawną stracą jedynie te, które wydane zostały przez sędziów z nadania politycznego, którzy nie przejdą weryfikacji, ale o to przecież chodzi w procesie przywracania praworządności!  

V.  

Jedna wspólna lista z zaznaczeniem odrębności poszczególnych partii (a przecież można to tak zrobić) nie ma na celu zdominowania sceny politycznej przez PO, jak uporczywie twierdzi Hołownia, a uzyskanie zdecydowanej przewagi nad obozem PiS, nie tylko w celu przełamywania wet prezydenta, ale także, albo przede wszystkim, uzyskania szerokiego poparcia społecznego dla bardzo trudnych i ciężkich, ale niezbędnych reform. Także po to, aby możliwe były niezawisłe procesy wszystkich tych, którzy przez 8 lat rządów obozu ZP łamali prawo, karne i konstytucyjne.  

Tocząc zawzięte dyskusje o jednej lub dwóch listach nie wolno nikomu zapominać, że pomocną dłoń przegranemu obozowi Zjednoczonej Prawicy może podać Konfederacja, co pokazało głosowanie nad wyborem Bogdana Święczkowskiego, a wtedy dwie listy dadzą zbyt małą liczbę miejsc w Sejmie.  

Na konferencji prasowej Putin – Macron, Putin był wyraźnie pobudzony. Groził światu, mówiąc, że wygranych nie będzie. Nerwy mu puszczają, bo natknął się na jedność praktycznie całego wolnego świata, której się nie spodziewał. Tak właśnie działa zjednoczenie przeciwko złu. I jest to lekcja do odrobienia w Polsce. 

Bawcie się więc, panowie politycy, dalej.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *