Teraz albo nigdy, czyli ostatni gamechanger

Szybko poszło. W jeden dzień. Najpierw ogłoszenie uzasadnienia, wieczorem publikacja w Dzienniku Ustaw. Błyskawicznie, bez opóźnienia jak wcześniej bywało. Bez wątpienia – konfrontacyjnie. Jarosław K. zdecydował się na wojnę z większością narodu. Dlaczego? Bo może. Bo to element obrony własnej władzy. Nie miejmy złudzeń.

Od 2015 roku wiadomo, że władzy wtedy zdobytej nie odda łatwo. Parafrazując jego idoli z czasów głębokiej komuny – władzy raz zdobytej nie odda nigdy. Wszystko, co się dzieje od tamtych wyborów zmierza ku jednemu – utrwalenia władzy za wszelką cenę. W telegraficznym skrócie rzecz ujmując: zjednoczenie obozu, program 500+, przejęcie TK, zmiany w KPK, zmiany w prokuraturze, skok na sądy, skok na spółki skarbu państwa, nacjonalizacja (upartyjnienie) banków, lex Zdzisław, sojusz z „kościołem” Rydzyka (transfery finansowe na niespotykaną dotąd skalę).

Latami kwestię aborcji ignorował i wstrzymywał, bo nie był tak silny jak dzisiaj. W każdym razie tak silnym się nie czuł. Nagle, w środku pandemii wcisnął guzik. To była pierwsza prowokacja. Zdobył argument na rosnącą po farsie wyborczej liczbę zakażeń – protesty uliczne. Wczoraj zdecydował się na rozwiązanie ostateczne. Kalkulacja jest czytelna, to konfrontacja z narodem. Nie bez powodu.

Czasy dla opozycji idą złe. Platforma jest nieokreślona w kwestiach światopoglądowych, jej władze mają wyraźny problem z jednoznacznym stanowiskiem. Tak, to prawda, że zdecydowana większość parlamentarzystów PO wczoraj stanęła po właściwej stronie. Ale wcześniejszy brak stanowczości władz zostawił złe wrażenie. U Hołowni też nie najlepiej. Oświadczenie działaczy ze Śląska pokazało, że Ruch Hołowni żadną nową jakością w polityce nie jest. Lewica – praktycznie martwa. PSL – zagubione w rozmowach z obozem władzy.

Do tego nie pomagają opozycji dane makroekonomiczne. Kryzys wcale nie okazuje się tak głęboki, jak się tego spodziewano. Paradoksalnie polską gospodarkę ratuje jej struktura, mocno uprzemysłowiona i nastawiona na produkcję, nie tak jak kraje południa Europy głównie bazujące na usługach i turystyce, która praktycznie przestała istnieć. Owszem, wiele branż cierpi, ale cała reszta ma się dobrze, albo wręcz lepiej jak nigdy wcześniej. Bezrobocie wcale nie rośnie tak dramatycznie, a do tego lockdowny spowodowały, że oszczędności Polaków urosły do niebotycznej kwoty 35 miliardów złotych (gdy gospodarka się otworzy w całości, te miliardy wypłyną na rynek, zwiększając konsumpcję). Za chwilę popłyną fundusze unijne oraz ruszy fundusz odbudowy. Ponadto cały czas płyną pieniądze z programu 500+ oraz z programu Emerytura+. Mając rozbitą opozycję i dobre wieści o gospodarce Jarosław K. może sobie pozwolić na konfrontację z narodem, bo siła protestów przy takiej perspektywie będzie maleć. Dodatkowo dzisiaj rząd ogłosił poluzowania obostrzeń. Rusza handel w galeriach handlowych, ale pozostałe obostrzenia zostają utrzymane do 14.02.

K. ma więc wszystko w ręku, aby na konfrontację sobie pozwolić, częściowe luzowanie obostrzeń oznacza jednak, że na pełną wojnę z narodem się nie zdecydował, dał marchewkę oprócz kija.

To powinien być sygnał dla szeroko pojętej opozycji, że nie jest jednak tak silny, jakby chciał. Długo czekaliśmy na coś, co może zapalić lont, na coś, co może być gamechangerem. Kolejny zamach na prawo uczyniony podstępem, wyłącznie w celach politycznych, przy pomocy fałszywego trybunału, rękoma starca, który nigdy nie miał żony i dzieci, takim zapalnikiem stać się może. Może.

Ale jest jeden warunek – konfrontacyjna zagrywka Jarosława K. musi otrzeźwić opozycję, która wreszcie usiąść powinna do stołu i zacząć poważnie ze sobą rozmawiać. Na bok pójść muszą mrzonki o tym, że w pojedynkę można pokonać obóz władzy. Na bok pójść muszą głosy o tym, że PO lub Hołownia to siły, które samodzielnie wygrają z PiS. Z tym Układem nie wygra się osobno, można go pokonać tylko razem.

To, co się stało wczoraj, może być zmieniaczem gry, ale tylko wtedy, gdy na oczy przejrzą Panowie: Budka, Hołownia, Czarzasty, Biedroń, Zandberg i Kosiniak-Kamysz (to jakieś przekleństwo, że sami faceci) oraz Dziewczyny ze Strajku Kobiet i skupią się na tym, co łączy, nie na tym, co dzieli. I skończą z atakowaniem siebie.

Plan powinien się zawrzeć w kilku punktach:

1. Wymienieni wyżej ustalić muszą, że skupiają się wokół kwestii fundamentalnych, tych, które łączą.  

2. Ci, którzy nie chcą referendum w sprawie aborcji muszą zrozumieć, że jedyną drogą do zakończenia tego wiecznego sporu jest trwałe wpisanie prawa do wyboru kobiet do Konstytucji. Inaczej temat ten będzie ciągle wracał.

3. Ci, którzy chcą referendum muszą zrozumieć, że nie da się już dłużej bronić tej flanki i wzorem zachodnich partii konserwatywnych zgodzić się na zmiany w prawie (prawo do wyboru ma kobieta).

4. Wszyscy zrozumieć muszą, że aby zmienić konstytucję potrzebna jest większość konstytucyjna, a więc jeden, wspólny blok. Innej możliwości nie ma. Ponadto zmiana Konstytucji w tym zakresie i tak będzie wymagała referendum, bo zażąda tego Andrzej Duda.

5. Konieczne jest zawarcie sojuszu, pokazanie siły i zdolności do uzyskania większości. Dzięki temu realne stanie się doprowadzenie do utraty większości przez obóz ZP, zmiana marszałka Sejmu, ogłoszenie wcześniejszych wyborów, wygranie ich, w nowym Sejmie naprawa połamanego prawa, wytoczenie procesów sądowych politykom ZP, wreszcie ogłoszenie nowych wyborów bez nacisku na wspólną listę.

Czasu na zawarcie porozumienia nie jest dużo. Jakieś dwa miesiące góra.

Później dupa zbita. PO będzie mogła zapomnieć o liderowaniu na opozycji, Hołownia o przetrwaniu do wyborów 2023, Lewica o zrealizowaniu postulatów a PSL o odgrywaniu jakiejkolwiek roli na polskiej scenie politycznej. A wyborcy o normalnej Polsce.

P.S.

Jest jeszcze jedna teoria na temat sprawy aborcji. Że to wewnętrzna walka w obozie Zjednoczonej Prawicy i że odbyło się to poza plecami K. Mało prawdopodobne jednak, aby towarzyskie odkrycie sezonu działało bez wiedzy K. Jednak, jeśli to prawda, to tym bardziej czas na konsolidację opozycji jest teraz najbardziej korzystny.

I ostatni z możliwych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *